tematy / Zagubieni w kulturze

Sztuki obce

Rozmowa z Karoliną Bregułą

Żeby sztuka mogła działać, odbiorca musi chcieć i umieć jej słuchać – mówi Karolina Breguła, twórczyni Biura Tłumaczeń Sztuki.

Czym jest Biuro Tłumaczeń Sztuki?

To internetowa agencja, która zajmuje się tłumaczeniem sztuki współczesnej wszystkim tym, którzy mają kłopot z jej zrozumiem. Na stronie BTS, wypełniając specjalny formularz, można złożyć zamówienie tłumaczenia dowolnego dzieła. Napływające zamówienia wędrują do mnie, skąd trafiają do wybranych tłumaczy, którzy moim zdaniem zinterpretują dane prace najciekawiej. BTS proponuje znaczenia, które w większości różnią się od tych znanych oficjalnie. Głównym założeniem projektu jest otwarcie ludzi na interpretowanie sztuki w nieco bardziej dowolny sposób. Próbuję w ten sposób zrobić trochę szumu w ogólnie dostępnej wiedzy o sztuce współczesnej.

BTS to Twoja praca dyplomowa w PWSFTViT w Łodzi. Nie obawiasz się, jak zostanie przyjęta w kręgach akademickich? Postulat równouprawnienia laickiej interpretacji dzieła sztuki może być uznany za nieco wywrotowy.

Tak, BTS to mój dyplom w pracowni prof. Józefa Robakowskiego. To, co robię nie jest może typowym przykładem myślenia akademickiego, ale nie jest też zupełnie wywrotowe.  BTS odnosi się na przykład do „Dzieła otwartego” Umberto Eco.

Samym tematem zajmuję się już od jakiegoś czasu. Moja praca licencjacka nazywała się „66 rozmów o współczesnej sztuce”. Był to cykl rozmów z osobami, które nie są zawodowymi odbiorcami sztuki. Pytałam ludzi o wybrane polskie dzieła sztuki, które przez krytykę sztuki uważane są za dobre i znaczące. Dowiadywałam się, jak je rozumieją i co o nich myślą. Wszystko po to, by stworzyć narzędzie, które umożliwiłoby współczesnemu twórcy poznanie gustów, oczekiwań i wątpliwości odbiorców, a w efekcie pozwoliłoby mu lepiej do nich dotrzeć. Artysta, który obraca się głównie we własnym środowisku, nie ma najczęściej kontaktu ze zwykłym odbiorcą – znudzonym sztuką, której nie rozumie. Być może z tego powodu w swoich pracach posługuje się tak hermetycznym językiem.

Jak ewoluowało to zainteresowanie recepcją sztuki przez tzw. zwykłego człowieka w Twoich pracach?

Przeprowadzając „66 rozmów…”, nabrałam nawyku notowania zasłyszanych wypowiedzi na temat sztuki współczesnej. W pewnym momencie zorientowałam się, że mam nimi wypełniony prawie cały notes. Te notatki posłużyły mi do przygotowania pracy „Nie rozumiem” do wystawy „Punkt video”. W „Nie rozumiem” staję się aktorką recytującą fragmenty około dwudziestu wypowiedzi na temat sztuki współczesnej – część z nich to wypowiedzi entuzjastyczne, część – skargi na niezrozumiałość dzieł. Ten film jest rodzajem wyznania. Nie jestem historyczką sztuki, moja wiedza na temat ikonografii jest bardzo nieregularna, przez co często sama mam problem, o którym mówią autorzy wypowiedzi. Mój film miał postawić artystę w sytuacji, w jakiej znajdować się może odbiorca jego dzieła, ale też pokazać artystę, który sam bywa zagubionym odbiorcą.

Z czego, według Ciebie, wynikają problemy sztuki z komunikatywnością?

Może z tego, że wydaje nam się, iż dzieło to gotowy produkt stworzony przez artystę demiurga, o znaczeniu, które może odczytać tylko osoba, która posiadła tajemną wiedzę. Nie nauczyliśmy się jako społeczeństwo otwartości i luzu wobec sztuki, co blokuje nas i uniemożliwia właściwy kontakt z nią. Dla mnie dzieło jest przedmiotem bez znaczenia, które sztuką staje się w zetknięciu z odbiorcą, filtrującym je przez swoje emocje, wiedzę i doświadczenia. Dopiero na styku odbiorca–artysta powstaje to, co ma wartość. W BTS staram się, żeby każde dzieło było tłumaczone przez kilka osób z różnych środowisk, które w inny sposób uczestniczą w kulturze – wtedy najlepiej widać rozpiętość możliwych interpretacji.

Czego dokładnie wymagasz od swoich tłumaczy?

Stawiam właściwie tylko jeden warunek: żeby tłumaczenie w miarę możliwości jak najbardziej odbiegało od wersji oficjalnej, wyznaczonej przez kuratorów. W wypadku współczesnych dzieł nie ma z tym problemu, bo często nie ma ustalonego kanonu, ale w wypadku dzieł klasyków – tłumacze miewają kłopoty z uwolnieniem się od obowiązującej wykładni.

Rozmawiała Agata Diduszko-Zyglewska

 

Fragment wywiadu opublikowanego w 38. numerze pisma Dwutygodnik.com