wolna strefa / strefa NGO

Gdańsk: Robotnicy sztuki

Instytut Reportażu

Gdy wszedłem do Stoczni miałem 22 lata, wychodząc miałem prawie 30. Spory kawałek życia – mówi Sylwester Gałuszka, współtwórca Wolnej Pracowni PGR_ART w tekście Katarzyny Lis (Polska Szkoła Reportażu).

Mówią o sobie: robotnicy sztuki. Bo wszystko zaczęło się w Stoczni Gdańskiej. To miejsce gdzie budowano statki i historię. Potem statków budowano coraz mniej, historia wyniosła się gdzie indziej. Było coraz więcej miejsca. Także dla sztuki.

Rok 2001. Grupa artystów dostaje szansę stworzenia dla siebie przestrzeni w opuszczonych budynkach Stoczni Gdańskiej. Powstaje Kolonia Artystów, którą współtworzy młody plastyk Mikołaj Robert Jurkowski. Artyści budują w Stoczni nie tylko dom, ale przede wszystkim miejsce dla własnej twórczości. Jednym z nich był Sylwester Gałuszka.

- Kiedy spotkałem Mikołaja po raz pierwszy, powiedział mi tylko: zawsze pamiętaj skąd jesteś - mówi dziś.

Każdy z artystów dostaje pracownię w jednym z budynków na terenie Stoczni - 175A (to dawna centrala telefoniczna). Sami - co było wówczas ewenementem - je utrzymywali. Płacili za wodę, prąd, zimą za ogrzewanie. Zaczęli też oswajać pracowników Stoczni ze swoją obecnością na ich terenie.

Do dziś identyfikują się z miejscem i z ludźmi.

„Robotnicy pracują, a nie tworzą - można przeczytać w manifeście Wolnej Pracowni PGR_ART. - Nie mają linii programowej, ponieważ tworzą ją potrzeby ich zakładu pracy. W rzeczywistości owa programowa bezprogramowość ujawnia pewną podstawę: nastawienie na wielość, heteronomię i sprzeciw wobec jakiegokolwiek przedmiotowego pojmowania sztuki. PGR_ ART. nie jest sędzią, jest kanałem komunikacji. Jest miejscem udostępnionym, pustą przestrzenią wymagającą wypełnienia przekazem, który jest za każdym razem inny. Robotnicy sztuki odrzucają modernistyczny model sztuki, wraz z jego roszczeniami do bycia jedynym prawdziwym”.

100 METRÓW NA SZTUKĘ

Kolonia Artystów to był dopiero początek kolonizacji. Potem na terenach Stoczni zaczęły działać Teatr Znak, Dyskusyjny Klub Filmowy Miłość Blondynki, Modelarnia oraz stworzony przez Anetę Szyłak Instytut Sztuki Wyspa.

A w budynku Kolonii Artystów Galeria Mm prowadziła projekt Młodzi Młodego Miasta: co miesiąc wystawę miał tu jeden student uczelni plastycznych. Teraz uczestnicy tamtych wystaw - chociażby Anna Reinert, Anna Witkowska, Sebastian Woźniak - są rozpoznawani w polskim świecie sztuki. W Stoczni debiutowali.

Każdy wernisaż był wydarzeniem. Także politycznym. Kiedy w 2003 roku Polacy wyruszyli na wojnę w Iraku, w Stoczni trwała akcja Artyści Przeciw Wojnie.

Potem była Akcja Wolny Tybet, połączona z prezentacją kultury tybetańskiej, warsztatami jogi oraz koncertem muzyki tybetańskiej na dachu Kolonii. Albo Dramttaka: niby normalnie, koncert plus projekcje video. Ale wszystko musiało nawiązywać do historii Stoczni, opowiadać o politycznych przemianach w Polsce. Także o ich kosztach.

Jeśli chodzi o koszty przemian, to Kolonia Artystów prowadziła też warsztaty dla młodzieży i dzieci robotników Stoczni. Oraz tych pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych. Dzieciaki poznawały tego dziwnego stwora zwanego sztuką współczesną. I same zaczynały tworzyć instalacje z elementów znalezionych na terenie Stoczni.

W tych „pionierskich” czasach powstała także Wolna Pracownia PGR_ART. Nie była projektem z własnym programem i artystycznymi preferencjami. Była pustą przestrzenią - łącznie 100 metrów kwadratowych - otwartą na bardzo różnorodne działania.

Na tych stu metrach realizowany był projekt Extreme art (oprócz Mikołaja Jurkowskiego i Sylwestra Gałuszki współtworzył go Jakub Bielawski i jego Galeria Klosz ART).  Zaproszeni do niego artyści dostawali całą pracownię dla siebie. Pobyt zaczynali od prezentacji swoich dotychczasowych prac. A potem, przez cztery tygodnie, pod wpływem miejsca i poznanych ludzi, tworzyli coś nowego.

I tak do 2007 roku. W grudniu nowy właściciel terenów postoczniowych usunął artystów z budynku 175A. Większość dostała propozycje przeniesienia się w inne miejsce.

Gałuszka: - Gdy wszedłem do Stoczni miałem 22 lata, wychodząc miałem prawie 30. Spory kawałek życia. Ale nie żałuje tego exodusu, choć Stocznia była niewątpliwie miejscem, które emanowało niezwykle silną i inspirującą energią. Przyznaje, że oderwanie od Stoczni było swego rodzaju drugimi narodzinami PGR_ART: - Opuszczenie Stoczni było bolesnym przeżyciem, ale teraz widzę, że potrzebnym. Mimo tego odcięcia Stocznia i pojęcie Robotnik Sztuki jest w nas wciąż obecne. Tyle że teraz, w nowej rzeczywistości, kształtuje się na nowo.

MIASTO NA NOWO

Sylwester Gałuszka i Mikołaj Robert Jurkowski zaczęli wędrować po mieście i ponownie je odkrywać. Nie tylko dla siebie. Teraz jedną z głównych form działalności PGR_ART są warsztaty „odkrywania sztuki”.

- Projekt nazywa się ARTour. Spotykamy się z czterema grupami - raz w miesiącu - na aktywne zwiedzanie wystaw i tego wszystkiego, co dzieje się w trójmiejskim świecie artystycznym. Chodzi nam o wyrównanie szans. Za pomocą nowych mediów.

Bo chociaż Sylwester i Mikołaj uważają, że nie ma trudnych dzielnic i trudnej młodzieży, wiedzą, jak są postrzegane niektóre trójmiejskie dzielnice. Już samo miejsce zamieszkania stygmatyzuje. Mówią, że ich zadaniem jest inspirować, zasiać ziarno.

Chodzą z młodzieżą po galeriach, starają się oglądać i interpretować sztukę na nowe sposoby. Współpracują z psychologami i pedagogami. Dotychczas najmłodsza interpretatorka sztuki miała 6 lat.

- Uczestnicy uzbrojeni w kamery i aparaty tworzą swój własny, subiektywnego obraz tego, co widzą w galeriach sztuki współczesnej - opowiada Sylwester. - W pierwszej fazie warsztatów chodzimy więc po mieście i obserwujemy, zastanawiamy się, szukamy kadrów, tematów, środków wyrazu, dyskutujemy.

Potem uczestnicy pracują na zebranym przez siebie materiale, poszukując własnych form i środków wyrazu. Efektem ich pracy są filmy i zdjęcia. Kolejne warsztaty, zorganizowane przy wsparciu Fundacji Orange, będą czymś zupełnie nowym, także dla nich. - Będziemy robić filmy dokumentalne techniką 3D mając do dyspozycji technologię i czterdziestu uczestników, ich głowy i pomysły. Efekt może być naprawdę niezwykły.

ROWEREM ZA SZTUKĄ

PGR_ART to nie tylko edukacja, ale też festiwale, które łączą muzykę, multimedia i performance. A także unikalny projekt DWAtv.

- Może to już nie lata 90., kiedy to cała Warszawa jechała pociągiem do Gdańska na kolejne wernisaże, ale faktem jest, że dziś w Trójmieście wciąż pojawiają się nowe przestrzenie, miejsca i inicjatywy - opowiada Sylwester Gałuszka. - W ubiegłym roku postanowiliśmy więc uczestniczyć we wszystkim i rejestrować, dokumentować sztukę w Trójmieście. Chodziliśmy z kamerą, jeździliśmy rowerem, tramwajem, naprawdę staraliśmy się docierać wszędzie. Prawdą jest, że nie na wszystko się zgadzamy i pewne wydarzenia odrzuciliśmy świadomie, ale wiele udało nam się zarejestrować. W filmach pokazujemy zjawiska często w skali 1:1, od początku do końca, bez montażu, żeby oddać ich całościową treść. W tej chwili pracujemy też nad montażem krótszych wersji, by były bardziej przystępne dla internatów. Efekty tych dokumentacyjnych podróży można zobaczyć na stronie http://dwatv.blogspot.com.

Gałuszka: - To, co świat trójmiejskiej sztuki ma do zaoferowania, wciąż nas nie zadowala. A to z kolei pokazuje nam, jak wiele jeszcze można i trzeba zrobić.

Katarzyna Lis

Tekst (i towarzysząca mu ankieta) jest częścią cyklu reportaży opisujących oddolne inicjatywy kulturalno-społeczne w różnych polskich miastach. Został napisany specjalnie dla EKK w ramach Polskiej Szkoły Reportażu działającej przy Instytucie Reportażu w Warszawie.